LĘK PRZED ŚMIERCIĄ

Lęk śmierci u ludzi jest tak przemożny, że pierwszym odru­chem jest odsunięcie się od człowieka umierającego. Widać to wyraźnie w opiece medycznej. Jednocześnie zdolność znie­sienia obecności śmierci jest jednym z fundamentów życia ludz­kiego. Człowiek staje się świadomym życia w kontraście do śmierci. Odwaga, determinacja nadawania sensu życiu, poja­wiają się wtedy, gdy człowiek zaakceptuje jego skończoność, będzie traktował to bez lęku. Wtedy zdolny jest do widzenia swego życia jako całościowego projektu, w pełnym planie.Człowiek świadomy skończoności życia będzie skupiał się na sprawach zasadniczych, nie będzie tracił czasu na błahe szczegóły, będzie jasno decydował o tym, co w życiu jest ważne.W tym aspekcie człowiek umierający może być, jest niezwy­kłym nauczycielem, a przezwyciężenie postawy unikania go, chęci ucieczki od problemu śmierci, tanatofobii i bycie z pa­cjentem umierającym, dostarczają najbardziej istotnej okazji do własnego rozwoju.. Wtedy też widać, że w towarzyszeniu opiece nad pacjentem umierającym jakże nieporównywalnie więcej zyskujemy, niż mu dajemy.

01 Gru 2015

BIOLOGICZNIE I DUCHOWO

Trzeci paradoks wiąże się z tym, że śmierć jest zjawiskiem zarówno biologicznym, jak i duchowym. Sens śmierci biologi­cznej jest oczywisty, ale realny lęk śmierci związany jest przede wszystkim z duchem człowieka, dotyczy ostatecznej utraty świadomości, końca wszelkich znaczących doświadczeń, roz­płynięcia się osobowości. Człowiek ma potrzebę podtrzyma­nia nieśmiertelności. Potrzeba nieśmiertelności wyraża się róż­nie: biologicznie, przez potomstwo, związki z innymi ludźmi, wyraża się też w opartych na jakiejś teorii przekonaniach o istnieniu życia po śmierci. Niezwykle pomaga tu religia. Czasem tę nieśmiertelność mają zapewnić prace twórcze, wywieranie wpływu na innych, czasem natura jako taka, włączająca rów­nież człowieka w proces ciągłych zmian. Trzeba powiedzieć, że tam, gdzie rodzaj nieśmiertelności teo­logicznej staje się mało atrakcyjny, wszystkie inne jej rodzaje zagrożone są obecnie potężną bronią nuklearną, zdolnością ludzi do zniszczenia świata. Rzecz bowiem nie w śmierci indy­widualnej — lecz w zagładzie całości.

01 Gru 2015

WYMIENIONE STADIA

Wymienione wyżej stadia nie zawsze, mają jedynie taką sek­wencję, jaka została przytoczona. W przebiegu choroby trwa­jącej długo, w związku z okresami popraw i pogorszeń stanu, związanych z leczeniem, może dochodzić do powtarzania się niektórych spośród wymienionych stadiów.Na marginesie rozważań o sposobach zmagania się z choro­bą, umieraniem, warto powiedzieć o kilku faktach.Śmierć jest zjawiskiem, o którym nie można myśleć w spo­sób obojętny. Jest końcem życia, dlatego związany z nią lęk zmienia i paczy postawy wobec niej. Stąd płyną różne para­doksy.Choć śmierć jest zjawiskiem nieuniknionym, powszechnym, człowiek nie może przyjąć tego w sposób prosty, jako zdarze­nia codziennego, nie potrafi nadać jej statusu spraw oczywi­stych, traktuje ją jako fakt niezwykły. Choć intelektualnie przyjmuje się ją do wiadomości, uznaje, akceptuje nawet, emocje przeszkadzają uwierzeniu w nią.

01 Gru 2015

AKCEPTACJA I POGODZENIE

  1. Akceptacja i pogodzenie się. Jeśli pacjent miał dość czasu, by przeżyć poprzednie stadia, dochodzi do pewnego spokoju. równowagi. Pacjent nie jest gniewny, załamany, nie zazdrości innym. Teraz oczekuje, zastanawia się, często jest wyczerpany, drzemie, czasem mówi: „Nie mogę już dłużej tego znosić”, po­tem znów następuje spokój. Występuje tu jakby pozbawianie się różnych uczuć, „ostateczny wypoczynek przed długą pod­różą”. Pacjent nie chce, by niepokojono go kłopotami innych, nie chce być indagowany, nie chce długich wizyt. Chce, by po­siedzieć przy nim, wziąć go za rękę, milczeć. Te chwile są nie­zwykle ważne dla tych ludzi, którzy nie czują się skrępowani wobec umierających, a choremu dają pewność, że będzie się przy nim do końca życia. Jest to również sytuacja wielkiej nauki tego, że umieranie nie jest czymś przerażającym. Niekiedy ostatnie jedna, dwie doby przed utratą świadomo­ści cechują się nieoczekiwanym ożywieniem, wręcz euforią pa­cjenta, często komunikuje on o swym lepszym samopoczuciu.

01 Gru 2015

NAJBLIŻSZE OTOCZENIE

  1. Pojawia się depresja. Ma ona dwie fazy: depresji reaktywnej i przygotowawczej. Pierwsza dotyczy spraw przeszłych, druga — przyszłych. W tej pierwszej istotne jest poczucie wielu strat: siły, swej roli, nie zrealizowanych pla­nów, nadziei, uczuć, strat, jakie ponosi rodzina. Druga charak­teryzuje się narastającym zaabsorbowaniem własnym życiem w aspekcie jego końca. Wypełniona jest refleksjami o sensie swego życia, śmierci.W pierwszym odruchu otoczenie stara się pocieszać pacjenta, rozerwać go, odwracać uwagę. Nie jest to słuszne i istotne jest pozwolenie mu na wyrażenie swych żalów, uczuć, słuchanie. Zbytnia ingerencja może przeszkadzać w przygotowaniu du­chowym.W przeżywaniu depresji reaktywnej pomocne może być ure­gulowanie różnych spraw, jakimi martwi się pacjent, jak zor­ganizowanie opieki dla dzieci, pomoc rodzinie, załatwienie spraw finansowych pacjenta, pomoc w rozwiązaniu jego kon­fliktów, pogodzeniu się z ludźmi. Bogiem, wyrównaniu dłu­gów itp. W depresji przygotowawczej — milczące bycie z pa­cjentem, gotowość do podjęcia rozmowy na temat, który zechce poruszać.

01 Gru 2015

ZROZUMIENIE MOTYWÓW

Jedynie zrozumie­nie prawdziwych motywów ataków i postaw pacjenta, słuchanie go, pozwolenie mu na uzewnętrznienie uczuć, wytwarzanie w otoczeniu tolerancji, może być punktem wyjścia pomocy pa­cjentowi, bycia z nim, mimo że unikanie go, wydawałoby się, jest „usprawiedliwione”. Kontakt z pacjentem w tym okresie może wykazać istnienie takich jego problemów, które są do rozwiązania, tyle że sam był wobec nich bezradny.Stadium targowania się. To targowanie przeprowadzane jest z niewidoczną mocą, która panuje nad naszym życiem. Zazwyczaj jest to podobne do postawy dziecięcej: „A może uda się zawrzeć układ z Bogiem?” Najczęściej chodzi o prze­dłużenie życia — odroczenie wyroku, ale potem: „Już choćby kilka dni bez cierpień.” Jako zapłata służyć mają obietnice poświęcenia się, wyrzeczenia itp. Czasem to stadium jest po­czątkiem poszukiwania głębszego znaczenia życia. Stadium depresji. Szereg czynników powoduje osłabienie procesu „targowania się”: bóle, inne dolegliwości, zdanie sobie sprawy ze swego niedołęstwa itp. Pacjent nie wątpi już w po­wagę swej choroby.

01 Gru 2015

POJAWIAJĄCE SIĘ PYTANIA

Stopniowo pacjent pojmuje powagę swego stanu zdrowia, dociera do niego prawda o umieraniu i wtedy dochodzi do drugiego stadium — gniewu.Pojawiają się pytania: „Dlaczego ja?” „Co zawi­niłem?” To poczucie niezasłużonej kary, która przecież mogła spotkać innych, mniej potrzebnych, mniej wartościowych, sta­rych itp., przejawia się w różny sposób. Zazdrość, gorycz, wściekłość mogą być wyrażane wobec różnych ludzi, zupełnie przypadkowych. Drażnią osoby uśmiechnięte, pogodne („to wszystko nie dla mnie”). Krytyce poddawane są pielęgniarki („bo wymalowane”), lekarze. Pacjent jest zirytowany, doma­gający się ciągle czegoś, wyrażający niezadowolenie wobec tych, którzy są z nim w kontakcie. Być może, tak naprawdę pacjent jest rozgniewany na Boga, na los, ale przemieszczony jest ten afekt na tych, którzy są blisko. W tej fazie pacjentowi może grozić to, że otoczenie będzie go unikało, a nawet odrzucało, może spotkać się z postawą de­fensywną — obroną tych, których atakuje.

01 Gru 2015

STADIUM ZAPRZECZENIA

  1. Stadium zaprzeczania. Zaczyna się ono w momencie uzy­skania informacji o istnieniu nieuleczalnej choroby. Docho­dzi wtedy do swego rodzaju szoku. Pojawia się myśl: „Nie, to nie ja, to niemożliwe, to zły sen.“ Rozpoczyna się z jednej stro­ny stosowanie różnych metod, by trwać w niewiedzy, dewalua­cja lekarza, który postawił rozpoznanie, z drugiej zaś — spraw­dzanie, dokonywanie nowych badań, poszukiwanie innych le­karzy. Zaprzeczanie w różnej postaci i nasileniu będzie pojawiać się i w późniejszych stadiach choroby i będzie dla pacjenta swego rodzaju buforem, obroną przed emocją zbyt w danym momencie ciężką do przeżycia. Nie oznacza to jednak, że czło­wiek w wielu takich momentach nie zechce mówić o śmierci. Kiibler-Ross podkreśla duże znaczenie dla pacjenta takich roz­mów na długo przed śmiercią. Dawały one pacjentom ulgę i były bardziej obfite w skutki niż wtedy, gdy „śmierć stała tuż za drzwiami”. Odmawianie takich rozmów pacjentom, choć tłumaczone jest ich dobrem, jest przede wszystkim wyrazem naszej bezradności, naszego lęku wobec śmierci i naszej po­stawy unikającej.

01 Gru 2015

SPECJALNE PROBLEMY

Choroba jako wartość. To znaczenie choroby wiąże się z postawą filozoficzną człowieka wobec sensu cierpienia, jego wartości. U wielu ludzi kalekich czy przewlekle chorych można zaobserwować, jak choroba rozwinęła ich, pogłębiła. Wiele też osób stwierdza, że dzięki chorobie życie ich nabrało innych wymiarów, zdołali uwolnić się od dążeń do wartości pozornych.Specjalne problemy „stwarza i szczególne sposoby zmagania się uruchamia choroba zagrażająca śmiercią, choroba, której rozpoznanie, na obecnym etapie wiedzy, traktowane jest jak nieodwołalny wyrok.Naukowa, intelektualna definicja mówi o śmierci po prostu jako o końcu życia, przerwaniu wszystkich funkcji fizycznych i psychicznych. Jednakże, gdy rozpatrujemy, gdy spotykamy się, gdy myślimy o śmierci naszych bliskich czy własnej, wi­dzimy tę naukową i intelektualną rzeczywistość w zupełnie innej płaszczyźnie. Pojawiają się reakcje emocjonalne lęku, gniewu, bezradności. Pojawiają się pytania o sens życia, o to, co będzie dalej.Wiele badań w ostatnich latach skupiało się na procesie umierania. Może najbardziej znaczące są w tym zakresie prace Kiibler-Ross, oparte na rozmowach z wieloma umierającymi pacjentami w prowadzonym przez nią hospicjum. Z analizy tych rozmów wynika, że w procesie umierania można wyróż­nić pięć stadiów.

01 Gru 2015

ZACHOWANIE PACJENTA

Nierozumieme tu zachowań pacjenta prowadzi często do konfliktów z perso­nelem.Choroba jako kara. Kara może być uznana za sprawiedliwą lub nie. Powszechną odpowiedzią jest tu lęk, depresja lub gniew, a te emocje mogą zmniejszać odporność, powodować bierne poddawanie się.Choroba jako słabość. Często tu również implikacje moralne powodują poczucie wstydu, a na ogół chęć ukrycia choroby, pokazania się silnym, zdolnym do pracy.Choroba jako ulga, a nawet swoista strategia. Dostar­czając możliwości ucieczki od odpowiedzialności, wymogów, trudności, a niekiedy nawet dając pewne korzyści (ekonomiczne, zainteresowanie, uwagę otoczenia), choroba może mieć zna­czenie zjawiska przynoszącego korzyść, a pacjent może nie być zainteresowany powrotem do zdrowia. Choroba jako nieodwracalna strata. Jeśli jakiś narząd ma dla człowieka niezwykłe znaczenie (rzeczywiste lub symboliczne), to uszkodzenie jego prowadzić może do depresji, oporności na leczenie i rehabilitację.

01 Gru 2015